Rejestracja: 534 820 033

Pn. - Pt.: 10:00 - 21:00
Sobota: 10:00 - 16:00
Niedziela: 10:00 - 13:00
Przychodnia weterynaryjna OptoVet
Okulistyka dla zwierząt

ul. Aleja Poprzeczna 72

51-167 Wrocław - Psie Pole

Tytuł zdaje się być absurdalny. Pseudohodowla kojarzy się z nielegalnym procederem, więc jakim cudem może być ona legalna? Odpowiedź jest prosta: może… w naszym kraju może.

W dzisiejszym wpisie na tablice weźmiemy temat niełatwy i skomplikowany – myślę, że z tym stwierdzeniem zgodzi się każdy, kto w przeszłości choć raz miał już do czynienia z wyborem odpowiedniej hodowli, z której chciał kupić zwierzę, a w tematyce kynologii/felinologii nie porusza się zbyt biegle. O pseudohodowlach słyszał już prawie każdy. Co jakiś czas w mediach społecznościowych pojawiają się informacje o takich miejscach. Zdjęcia czy filmy z takich hodowli zazwyczaj wywołują ogromne emocje – zwierzęta trzymane są w okrutnych warunkach, w ciasnych klatkach, często pośród własnych odchodów. Są niedożywione, zazwyczaj bardzo schorowane, na skraju wyczerpania. Niejednokrotnie tracą swoje życie w takich miejscach, nie otrzymawszy żadnej pomocy. To właśnie z takim obrazem „fabryki zwierząt” utożsamiane są pseudohodowle. Każdy kto choć raz zobaczy coś takiego, zapewne stwierdzi, że NIGDY, ale to PRZENIGDY nie kupiłby zwierzęcia z takiego miejsca.

„Gdy ja będę kupować zwierzę, wybiorę legalną hodowle, a mój szczeniak będzie miał rodowód i metryczkę”.

Co jednak, gdy okazuje się, że „pseudohodowca” potrafi bardzo skutecznie wyprowadzić w pole swojego klienta i nawet przez moment nie wzbudzić żadnych podejrzeń? Myśl, że coś było nie tak zazwyczaj pojawia się bardzo szybko, kiedy to nasz nowy przyjaciel co chwila zmaga się z kolejnymi problemami zdrowotnymi. Jak więc wybrać słusznie i świadomie, skoro w starciu z pseudohodowcą osoba niedoświadczona jest już z góry na straconej pozycji? W tym właśnie ma pomóc dzisiejsza notatka oraz wyjaśnić kilka kwestii związanych z prowadzeniem hodowli zwierząt. Zapraszam zatem do lektury.

Trochę teorii…

Pseudohodowla to niezarejestrowana hodowla nierasowych, nierodowodowych zwierząt domowych, nieposiadająca uprawnień hodowlanych. Hodowle tego typu prowadzone są zarówno przez osoby niezrzeszone w żadnym związku kynologicznym bądź (w przypadku hodowli kotów) związku felinologicznym, jak i występują przypadki łamania etyki hodowcy przez członków zrzeszonych np. w ZKwP i prowadzących hodowlę rodowodowych psów. Pseudohodowle funkcjonują dla zysku finansowego i rozmnażane są w nich psy i koty w typie „modnych”, popularnych ras. Termin pseudohodowla został ukuty w środowisku miłośników psów rasowych i zarejestrowanych hodowców na określenie osób, które masowo rozmnażają nierasowe zwierzęta dla zysku. Pseudohodowle są prowadzone bez ograniczeń i zobowiązań, możliwie najniższym kosztem, a zdrowie i życie zwierząt jest podporządkowane interesom ekonomicznym i ma znaczenie drugorzędne. Wynika to z faktu, że funkcjonują one w większości przypadków w wyłączeniu z systemu rejestracji i kontroli hodowlanej.

Gdzie leży problem?

Powyższa definicja wydaję się być jasna i ewidentnie utożsamia się z tym jaki obraz pseudohodowli ma w głowie większość społeczeństwa. Jednak w środowisku kynologicznym obecnie pseudohodowlami zwykło nazywać się wszystkie hodowle psów zrzeszone w innych związkach niż Związek Kynologiczny w Polsce (ZKwP), bez względu na to w jakich warunkach utrzymywane są tam zwierzęta oraz jaką opieką są otoczone. Warto wiedzieć, że na terenie naszego kraju ZKwP jest JEDYNĄ oficjalną organizacja zrzeszająca hodowców oraz miłośników psów rasowych ponad 350 ras, która jest członkiem FCI (Fédération Cynologique International – Międzynarodowej Federacji Kynologicznej), która zrzesza hodowców z 90 krajów oraz 5 kontynentów. ZKwP jest związkiem, który powstał w 1938 roku – to już ponad 80 lat działalności! Dlaczego właśnie hodowle z tego związku są „najsłuszniejsze”, skoro na terenie naszego kraju obecnie „odpowiedników” ZKwP działa dość pokaźna liczba? Hodowca ZKwP musi dopełniać wielu formalności oraz utrzymywać wiele standardów, aby prowadzić hodowlę w ogóle – oczywiście narzucanych oraz kontrolowanych przez ZKwP. Mało tego, ZKwP jest jedynym organem w Polsce uprawionym do wystawiania rodowodów – jest to dokument potwierdzający pochodzenie genealogiczne psa (dzięki niemu znamy kilka wcześniejszych pokoleń szczenięcia, co sprawia, że m.in. mamy pewność, iż nasze zwierzę nie pochodzi z krzyżowania blisko spokrewnionych osobników, co często ma miejsce w pseudohodowlach nie prowadzących żadnych tego typu ewidencji).

Czym w takim razie są te „inne” związki i stowarzyszenia? Nasz kraj nie słyszał o żadnym z nich przed rokiem 2012. Historia wielu z nich rozpoczęła się właśnie w tym roku, kiedy to w życie weszła nowelizacja ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2017 r. poz. 1840). Głównym zamysłem ww. nowelizacji było ukrócenie nieodpowiedzialnych i prowadzonych na szeroką skalę w owym czasie praktyk związanych z hodowlą zwierząt towarzyszących. Były to czasy, kiedy aby nabyć nowe zwierzę wystarczyło wybrać się na pobliski targ, a tam przechadzając się kolejnymi alejkami można było szukać odpowiedniego dla siebie zwierzaka – ówcześni „hodowcy” prezentowali bogate oferty psów – wiele modnych ras, do koloru do wyboru, jak w katalogu. Zwierzęta te były niewiadomego pochodzenia, często w wątpliwym wieku (były zbyt młode), bez odpowiedniej profilaktyki, żywienia, socjalizacji. Biznes się kręcił. Każdy mógł rozmnażać psy i stać się tego typu biznesmanem, często nie mając o tym bladego pojęcia – co miało zgubne skutki dla wielu czworonożnych istot. Aby położyć kres tego typu praktykom, zdecydowano się na nowelizację ustawy o ochronie zdrowia zwierząt z 1997 roku.

Po nowelizacji zgodnie z artykułem 10. wymienionej ustawy:

Zabrania się:

  • wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
  • prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;
  • wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli

2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.
[…]
6.
Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.

Niektórzy mawiają, że nie ma prawa, którego nie da się obejść i tak też było w tym przypadku. Wykorzystując lukę prawną, osoby wcześniej bezkarnie rozmnażające psy, zaczęły tworzyć takie właśnie „organizacje społeczne”, wspomniane w pkt. 6 wymienionej wyżej ustawy. Okazało się bowiem, że nie ma przepisów, które w jakikolwiek sposób określałyby warunki prowadzenia takich organizacji. Obecnie więc owe organizacje mogą zrzeszać „hodowców”, nie prowadząc kontroli ich działań, a także nie stawiając im żadnych wymagań, a także mogą wystawiać rodowody zwierzętom pochodzącym z tych miejsc. Jednak są to tak naprawdę nic nie znaczące dokumenty, nie mające wiele wspólnego z rodowodem ZKwP, jednak nie każdy jest tego świadomy.

Myślę, że aby lepiej zobrazować tą sytuację, najlepiej będzie przywołać przykład. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której to lekarz weterynarii mógłby otrzymać tytuł wykonywania zawodu, jednak nie istniałaby regulacja na jakiej podstawie można wydać taki tytuł oraz kto może go otrzymać, więc mógłby otrzymać go każdy za odpowiednią opłatą… A więc, jego tytuł byłby tylko niczym nie podpartym papierkiem. Podobnie jest ze zwierzętami posiadającymi taki właśnie rodowód . Po prostu nie da się zaufać takiemu dokumentowi.

W tym właśnie miejscu pojawia się problem. Osoby, które nie mają większej wiedzy, jeżeli chodzi o hodowle zwierząt padają ofiarami tego typu hodowców. Nauczone, że nie należy kupować zwierząt bez „papierów”, niejednokrotnie słyszały o hodowlach, w których były rozmnażane takie właśnie zwierzęta, nie chcąc przyczyniać się do tego typu procederu, szukają więc zwierzęcia z rodowodem… Niestety jak się okazuje mało kto wie, że rodowód rodowodowi nie równy. Miejscem, w którym obecnie zwykle rozpoczyna się poszukiwania nowego zwierzęcia jest Internet. Najczęściej wyszukiwane hasła to, np. „owczarek niemiecki z rodowodem”, „mops z rodowodem”, „maltańczyk z rodowodem”… itd. Ogłoszeń pojawia się mnóstwo, niczym w katalogu – do koloru do wyboru, zupełnie jak niespełna 9 lat temu na targu – tylko w wirtualnej rzeczywistości oraz pod przykrywką legalnego, zarejestrowanego biznesu.

Jak odróżnić hodowcę od pseudohodowcy?

Każdy musi uświadomić sobie jedną rzecz – główną cechą, różniącą hodowcę od pseudohodowcy-handlarza, jest ich CEL. Celem hodowcy – jak można łatwo skojarzyć – jest tzw. praca hodowlana, co oznacza dobór oraz selekcję zwierząt do hodowli w taki sposób, aby zachować wzorzec danej rasy, a także pracować nad jej ciągłym ulepszaniem – a wielu hodowców podziela zdanie, że głównymi wyznacznikami wyboru zwierzęcia do hodowli na pierwszym miejscu powinno być ZDROWIE osobnika, dalej CHARAKTER, a na

samym końcu WYGLĄD – tak aby, zwierzęta pochodzące z takiej hodowli cieszyły się wspaniałym zdrowiem, były pozbawione wszelkich wad genetycznych, przejawiały temperament zgodny z wzorcem rasy, a także cechowały się nienagannym eksterierem, również zgodnym z wzorcem określanym przez FCI. Jeżeli chodzi o korzyści finansowe uzyskane z prowadzenia z takiej hodowli – no właśnie, bywa, że ich nie ma. Jeżeli są, to z pewnością nie są takie, jakie można by przewidywać na podstawie cen zwierząt
pochodzących z takich hodowli. Ci ludzie to często pasjonaci – po prostu, robią to, bo to kochają. Po drugiej stronie barykady mamy nieuczciwego hodowcę, którego wręcz przeciwnie – dosłownie nie interesuje absolutnie nic poza korzyściami majątkowymi i szybkim sposobem na wzbogacenie. Oczywiście są też tacy plasujący się gdzieś pośrodku. Z pewnością byłoby dość dużym nadużyciem, aby postawić znak równości między Panem X, który prowadzi masową rozmnażalnię zwierząt, nie zapewniając im absolutnie
niczego, ponosząc tylko minimalne koszty, a Panem Y, który zarejestrował hodowlę w „Związku Hodowców Hau-Hau”, dba o swoje zwierzęta pod względem profilaktyki, leczenia, żywienia – jednak nie ma zbyt dużej wiedzy w kwestii prawdziwej hodowli, nie przeprowadza potrzebnych badań , a tym samym przyczynia się do szerzenia wielu chorób genetycznych oraz ma wpływ na zacieranie się wzorca danej rasy.

Pierwszym i bardzo istotnym krokiem, który zbliży nas do podjęcia odpowiedzialnej decyzji, jest wybór hodowli zrzeszonej w ZKwP. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości co do przynależności wybranej przez nas hodowli do ZKwP, wystarczy sprawdzić to w ewidencji. Każdy legalny hodowca jest zarejestrowany w Związku Kynologicznym w Polsce (ZKWP) na stronie www.zkwp.pl – każdy może bezpłatnie sprawdzić, czy hodowca jest na liście zarejestrowanych hodowców. Jeśli nie – jest po prostu oszustem, bez względu na to, jak będzie tłumaczył brak wpisu o nim na stronie związku. Jeśli pies pochodzi z zagranicy, musi mieć dokument Międzynarodowej Federacji Kynologicznej
FCI (www.fci.be) i być w niej zarejestrowany, co również łatwo sprawdzić. Jest to pierwszy i najistotniejszy krok.

Jednak nawet po nim nie należy tracić czujności. Niestety, choć ta organizacja cieszy się najlepszą reputacją, zawsze może znaleźć się w jej szeregach nie do końca uczciwy hodowca. I to tylko od nas będzie zależało, czy zdołamy się na nim poznać. Na co więc musimy zwracać uwagę, czym się sugerować oraz
jakie pytania warto zadawać?

 Cena: O ile wysoka cena nie jest pewnikiem, że wybieramy słusznie (niejednokrotnie nieuczciwi
hodowcy życzą sobie paradoksalnie dużo), tak niska cena zawsze powinna zapalić czerwona lampkę
w naszej głowie. Nie da się kupić rasowego psa za 400 złotych, po prostu – jest to niemożliwe. Na
cenę zwierzęcia nakłada się wiele bezpośrednich oraz pośrednich kosztów ponoszonych przez
hodowcę. Zwierzęta te muszą być żywione dobrze zbilansowanym oraz wysokiej jakości pokarmem.
Należy pamiętać o kosztach wystaw, które są niezbędne do tego, aby zwierzę otrzymało
odpowiednie noty i mogło zostać zakwalifikowane do hodowli. Zwierzęta muszą być objęte stałą
opieką lekarsko-weterynaryjną, tak aby utrzymywać je w jak najlepszym zdrowiu, ale również w
celu wykrycia wad genetycznych oraz innych dziedzicznych schorzeń, którymi mogłoby być
obarczone ich potomstwo. Zwierzęta z takimi defektami nie są dalej rozmnażane, aby nie
przekazywać wadliwych genów. Istnieje wiele tego typu schorzeń o podłożu genetycznym,
charakterystycznych dla danej rasy, np. dysplazja stawów biodrowych u owczarków niemieckich,
anomalia oczu collie u border collie. Dochodzą także koszty profilaktyki – szczepień, odrobaczeń;
diagnostyki oraz leczenia nabytych schorzeń. Liczy się także sam czas poświęcany na pracę nad
zwierzęciem. Szczenięta są socjalizowane w swoich pierwszych tygodniach życia, które spędzają u
hodowcy. Doświadczony hodowca zdaję sobie sprawę z tego, że pierwszy okres życia oraz
ewentualne braki w socjalizacji, mają ogromny wpływ całe życie zwierzęcia.

 Brak współpracy: hodowcy zazwyczaj bardzo chętnie zgadzają się na wizyty przed zakupem
zwierzęcia, a nawet sami na nie nalegają. Sytuacja, w której hodowca nie zgadza się na taką wizytę
powinna wydać się podejrzana, ponieważ może to oznaczać, że ma on coś do ukrycia oraz nie chce
pokazać w jakich warunkach trzymane są zwierzęta. Jeżeli chodzi o sam zakup zwierzęcia, należy
pamiętać, że zawsze my musimy jechać po nie do miejsca, w którym jest zarejestrowana hodowla. W
żadnym wypadku nie należy zgadzać się na różnego typu „gesty uprzejmości” ze strony hodowcy,
który oferuje, że przywiezie szczeniaka do nas lub chce spotkać się w innym miejscu – np. pod
marketem czy na stacji paliw, ponieważ akurat będzie w tej okolicy i nie będziemy musieli się
fatygować. Jest to jeden z bardziej znanych trików nieuczciwych hodowców, którzy próbują
pozostać nieuchwytni. Kiedy po zakupie zwierzęcia, pojawiają się z nim jakieś problemy, każdy
uczciwy hodowca zazwyczaj służy radą oraz interesuje się dalszymi losami swoich potomków,
natomiast na próżno oczekiwać tego typu postawy od jego nieuczciwych kolegów…

 Dokumentacja: obowiązkowo nabywca podczas zakupu wraz z pieskiem powinien otrzymać umowę
kupna-sprzedaży, metrykę uprawniającą do wyrobienia mu rodowodu w ZKwP oraz książeczkę
zdrowia szczenięcia lub paszport. Piesek powinien być oznakowany za pomocą elektronicznego
chipu lub tatuażu, a także zaszczepiony i odrobaczony odpowiednio do wieku (należy pamiętać, że
każdy wpis o szczepieniu czy odrobaczeniu powinien być opatrzony pieczątką oraz podpisem
lekarza weterynarii!). Czerwona lampka powinna zapalić się w sytuacji kiedy brakuje któregoś z
tych dokumentów. Jest to absolutne minimum, niejednokrotnie jednak hodowca przekazuje
dokumentację potwierdzającą wykonane badania w kierunku chorób genetycznych oraz ich wyniki
dotyczące rodziców oraz przodków naszego szczeniaka, więc robi się z tego dość pokaźna teczka.
Jeżeli hodowca nie przedstawi wam żadnych dokumentów, warto wcześniej zapoznać się z jakimi
dziedzicznymi jednostkami chorobowymi najczęściej zmagają się przedstawiciele danej rasy oraz
wypytać hodowcę o wszystkie z nich.

 Opinie: zawsze warto zasięgnąć opinii na temat danej hodowli wśród znajomych, na forach
internetowych czy w innych mediach społecznościowych. Jeżeli ktoś miał złe doświadczenia z
danym hodowcą z pewnością dał o tym znać, tak aby inni nie popełnili jego błędu.

 Inne: inne podejrzane sytuacje to takie kiedy hodowca wywiera pewnego rodzaju szantaż na
potencjalnym nabywcy psa. Nigdy nie należy ulegać sugestiom, że to już ostatnia chwila, żeby
zdecydować się na dane zwierzę, a 10 kolejnych chętnych czeka w kolejce i albo decydujesz się
teraz, albo zwierzak nie trafi do Ciebie – w takiej sytuacji ciężko będzie Ci trzeźwo myśleć i łatwo
przegapisz kilka istotnych kwestii, bez możliwości spokojnej analizy danej hodowli. Nieuczciwi
hodowcy często również grają na emocjach wrażliwych osób. Kiedy trafisz do miejsca, w którym
zwierzęta są hodowane w złych warunkach na pewno poczujesz się w potrzebie, aby kupić choć

jedno zwierzę z tego strasznego miejsca, a tym samym ocalić jego los. W ten sposób nakręcamy
biznes takiego hodowcy. Zawsze należy zgłaszać takie sytuację odpowiednim służbom! Jeżeli
dojdzie do sytuacji, w której zwierzęta zostaną odebrane z takiego miejsca, z pewnością będziesz
mieć szansę na adopcję takiego psiaka, a jednocześnie nie przyczynisz się do wypełnienia kieszeni
nieuczciwego hodowcy, a on zostanie ukarany za swoje czyny.
Tego typu sztuczek jest cała masa. Najważniejsze jest to, aby zachować zdrowy rozsądek i nie
spieszyć się w podejmowaniu tego typu decyzji. Każda twoja wątpliwość powinna być rozpatrzona.

Na sam koniec apel – do wszystkich z nas. Pamiętajmy! Nie dajmy się skusić niższej cenie.
Kierując się portfelem i decydując się na kupno szczeniaka z niepewnej hodowli pokazujemy
pseudohodowcy, że bez względu na sytuację prawną i konkurencję ze strony hodowców posiadających
rejestrację FCI zawsze znajdzie nabywców. Tym samym stajemy się osobiście odpowiedzialni za rozkwit
dalszej jego działalności. Popyt zawsze nakręca podaż – te dwie zmienne współoddziałują na siebie
nieustannie. To my mamy wpływ na popyt – tak, my wszyscy, podejmując świadome i odpowiedzialne
decyzje każdego dnia. Dopóki nie zostaną wprowadzone odpowiednie regulacje prawne, które rozwiążą tę
kuriozalną sytuację w naszym kraju, to my mamy możliwość postarać się o lepszą rzeczywistość hodowli
zwierząt rasowych w Polsce.